Obsługa informatyczna
Kurt uczy mnie szermierki i gimnastyki, nauczę się także pływać, gdy tylko będzie cieplej. Lecz jeśli chcesz zobaczyć panią Sternau, to zaraz ci ją pokażę. — Gdzie? — zapytał nieznajomy, obróciwszy się szybko we wskazanym przez chłopca kierunku. — Czy widzisz ten zamek? — Widzę. — A te szyby ponad ogrodem? — Widzę. — To jest zimowy ogród. Czy widzisz te dwie panie, które tam spacerują? — Tak. — To jest pani Sternau i jej córka Helenka.W tym kłopocie prosi znów synalka, aby się nad nią zmiłował i urąbał drew, a za to nagotuje mu na obiad klusek. - Ale matusiu! Nie masz ani kawałka na podwórku, cóż będę rąbał? - Więc jedź do boru i przywieź jaką choinkę. Trafiła mu matka w dobry humor. Zapiecek wsiada na wóz, jedzie do boru, i tam upatrzywszy sobie najtęższą sosnę, rzecze: - Moja choinko, w imię boskie i złotej rybki, połóż się na ten wóz i ruszaj do domu. Ledwo te słowa wymówił, powstał najprzód szum, a potem trzask łamiących się gałęzi: ogromne sośnisko z korzeniami i długim wierzchołkiem, leżąc jak najbezpieczniej na wozie, wędruje prosto do domu.
Skręciłem wczoraj kostkę biegając po parku. Bolało jak diabli ale na szczęście udało mi się dojść do domu. Dobrze, że nie mieszkam na piętrze tylko na parterze, bo nie wiem jakbym się wdrapał po schodach na górę. Byłem już dziś u lekarza i pooglądał, wysłał na prześwietlenie i kazał zapakować w gips ale jakoś się przed tym wybroniłem. Dostałem jakieś maści przeciwbólowe, nogę zawiniętą mam w bandaż elastyczny i mam obsługa informatyczna chodzić tylko leżeć w łóżku. Podobno to leżenie w łóżku ma potrwać 3 tygodnie, nie wiem jakim cudem ja tyle wytrzymam w domu. Jezdnia efektowna racjonalnie krzyczy nieprzyzwoite wiatraczki.